W gabinecie Pani Miry

Bioterapia to nic innego, jak korekta stanu bioplazmy oraz biopola organizmu przez odpowiednio skierowane i celowo stosowane biopole bioterapeuty. Niewielki pokoik pełen najróżniejszych bibelotów. To pamiątki z wielu miejsc na świecie, gdzie Mira przebywała, medytowała, zdobywała wiedzę i doskonaliła swój uzdrowicielski dar. Są tu też, szczególnie miłe drobiazgi od wdzięcznych pacjentów.

Z magnetofonu sączy się muzyka, która uspokaja i wycisza. Mira nie musi pytać, co choremu dolega, wie już po kilku chwilach przebywania z pacjentem. Mimo to zawsze cierpliwie słucha opowieści o bolączkach duszy i ciała. Chory nawet nie wie kiedy, otwiera się przed Mirą.

W jaki sposób Mira uzdrawia

– Najważniejsze, by uzdrowiciel przystępując do zabiegu miał oczyszczone własne biopole ze wszystkich negatywnych energii. Zabieg rozpoczynam od oczyszczenia ciała chorego z negatywnych energii. Zanim bowiem choroba znajdzie swój wyraz w ciele fizycznym, o wiele wcześniej umiejscawia się w ciele witalnym i pozostałych ciałach. Dopiero po oczyszczeniu przystępuję do zasadniczego zabiegu – przesyłam energię, ustawiam kręgosłup, robię akupresurę. W zależności od rodzaju dolegliwości – mówi Mira Tomaszewska.

Zdarza się, że Mirosława Tomaszewska poleca cierpiącym leki homeopatyczne, minerały czy witaminy, aby wzmocnić organizm, by skutecznie przeciwstawiał się chorobie. Zawsze prosi, by pacjent pozostawał pod opieką swojego lekarza, robił badania kontrolne. Właśnie wyniki badań ludzi, którzy poddali się zabiegom Miry, świadczą o jej skuteczności. Nigdy nie zdarzyło się, by po zabiegu nie uległy one poprawie.

Reakcje pacjentów

Pacjenci, którzy poddają się zabiegom Miry przeżywają różne emocje – jedni widzą kolory, inni jakieś obrazy, kwiaty, jeszcze inni czują mrowienie lub ciepło. Są i tacy, którzy podczas procesu przekazywania energii czują się po prostu coraz bardziej odprężeni, wracają im siły, a tym samym optymizm i zapał do wciąż nowych inicjatyw i działań.

– Mirkę poznałam dzięki swojej kuzynce, która mi Ją gorąco polecała. Wreszcie się wybrałam do gabinetu Miry i uważam, że to jedna z lepszych moich decyzji. Przypadłyśmy sobie do serca od pierwszych chwil. Zawsze podczas zabiegu widzę piękne jasne kolory, które wirują, zbliżają się i oddalają, zawsze mnie uspokajają. Ta poruszająca się tęcza ma w sobie coś, co wyzwala we mnie radość i chęć działania. Po zabiegu moje problemy nie znikają, ale ja czuję się na tyle silna, że przestają mnie one przytłaczać...

– Wielkie było moje zdziwienie, jak podczas zabiegu w gabinecie Pani Miry wśród wesołych barw pojawił się nagle piękny orzeł i... tak już jest zawsze. Na początku wirująca tęcza, a potem dumny orzeł. Pani Mirka mówi, że to bardzo dobrze, że widzę podczas zabiegu orła...

– Ja nigdy niczego nie widzę, ja po prostu czuję, że wracają mi siły. Nie potrafię ubrać w słowa moich przeżyć. Po prostu czuję podczas zabiegu, że z każdą chwilą staję się lżejsza, bez balastu bólu, znika gdzieś beznadzieja, a ja zaczynam wierzyć, że będzie lepiej...

– Do Miry przyszłam całkiem bez przekonania. Wydawało mi się, że nic i nikt nie potrafi mi pomóc. Byłam jednym kłębkiem bólu i nerwów. Długo nie mogłam się odprężyć, ale cicha kojąca muzyka zrobiła swoje – po prostu zasnęłam. Do dziś nie wiem, jak Ona to zrobiła, ale po przebudzeniu miałam ochotę na uśmiech, ustąpiły tak dokuczliwe bóle stawów. Teraz gdy jest mi źle biegnę do Miry, bo wiem, że po zabiegu znów będą miała siły, by walczyć z przeciwnościami, które niesie każdy dzień...