Zabiegi na odległość

Dzięki temu, że Mirosława Tomaszewska dysponuje bardzo silną złotą energią specjalizuje się w manewrowaniu energią na odległość w przypadku każdego schorzenia nieuwarunkowanego genetycznie.

Cierpiący pozostaje w domu. O umówionej godzinie kładzie się wygodnie, zamyka oczy, oddycha przeponowo, wycisza się. W tym czasie Mira przystępuje do zabiegu tak, jakby chory leżał u niej na leżance, czyli rozpoczyna od czyszczenia biopola, a potem w zależności od potrzeb cierpiącego przesyła mu życiodajną energię.

Podczas zabiegu na odległość Mirosława Tomaszewska widzi, jak chory czerpie energię, widzi potrzeby organizmu chorego.

Zarówno podczas zabiegu w gabinecie, jak i zabiegu na odległość Mira zapewnia równowagę energetyczną, uzupełnia niedobór sił witalnych, łagodzi ból i cierpienie, przywraca spokój i radość życia.

Odczucia chorych, którzy poddają się zabiegom Miry na odległość, są równie intensywne, czasem niesamowite, jak pacjentów przychodzących do gabinetu.

– O godzinie dwudziestej drugiej leżałam w łóżku i czekałam na seans. Nagle poczułam drżenie mięśni i dziwny niepokój. Stopniowo następowało odprężenie i zmiana wrażeń. Ciało zaczęło mi ciążyć i powoli zasnęłam. Po przebudzeniu byłam odprężona i wypoczęta.

W ciągu dnia przyszło na minie dziwne osłabienie. Kilkakrotnie musiałam się wypróżnić. Trwało to cztery dni. Po tym czasie moje dolegliwości jelitowe całkowicie ustąpiły, uspokoiła się też nerwica. Przestałam obawiać się wychodzić z domu. Już się nie trzęsę i myślę bardzo trzeźwo. Moje zdrowie zawdzięczam Pani Mirosławie, która uzdrawiała mnie tylko na odległość.

– Podczas zabiegu w gabinecie Pani Miry czułam się wspaniale. Widziałam piękne kolory, czułam przyjemne mrowienie w różnych częściach ciała. Wychodziłam zawsze pełna energii i zapału do działania. Bardzo sceptycznie natomiast podchodziłam do zabiegu na odległość. Wydawało mi się niemożliwe, by energia, którą dysponuje Pani Mira, pokonała odległość i jeszcze wpłynęła na mój organizm. Ale ponieważ nie było możliwości, bym przyjechała do gabinetu, postanowiłam poddać się zabiegowi na odległość. O umówionej godzinie leżałam wygodnie i oddychałam przeponowo. Powoli odprężałam się. Zanim zasnęłam, widziałam, podobnie jak w gabinecie, przepływające kolory, czułam ogarniające mnie przyjemne ciepło. Po krótkiej drzemce, wstałam jak nowo narodzona, odpłynęły gdzieś bóle i zniechęcenie... – Podczas surowej tegorocznej zimy przewróciłam się na oblodzonym chodniku i mocno stłukłam kolano, które nie dość, że porządnie spuchło to bardzo bolało. Nie byłam w stanie chodzić, nie mówiąc już o wejściu na przykład do tramwaju. Zdesperowana zadzwoniłam do Miry. Umówiłyśmy się na zabieg na odległość. Na drugi dzień nie dość, że zniknęła gdzieś opuchlizna, to nie odczuwałam żadnych dolegliwości. Mogłam spokojnie dojechać do pracy. Po bolesnej zimowej przygodzie pozostał jedynie ogromny, ale całkiem niebolesny siniak...